Wysłany: Nie Paź 19, 2008 9:12 pm Temat postu: Przysięga małżeńska, a kwestia wiary
Witam wszystkich zainteresowanych niniejszym postem.
Potrzebuję konkretnych informacji, porady i wszelkich uwag dotyczących przysięgi małżeńskiej z pominięciem kwestii wiary. Słyszałem że jest dopuszczalne gdy ślub bierze osoba wierząca z osobą nie wierzącą aby ta druga podczas przysięgi pominęła kwestie dotyczące wiary tzn. nie wypowiadała słów "Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci" oraz "...w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego".
Może ktoś z was brał lub uczestniczył w takim ślubie? Może jeszcze więcej jest jakiś ograniczeń. Wszelkie info będzie bardzo pomocne w ustaleniu jaki rodzaj ślubu wybierzemy.
Ostatnio zmieniony przez cyryl dnia Pon Paź 20, 2008 8:13 am, w całości zmieniany 1 raz
Dołączył: 12 Lis 2007 Posty: 8004 Pomocy: 9 Skąd: :) Data ślubu: 7 czerwiec 2008 rok :-) Wiek: 28
Wysłany: Pon Paź 20, 2008 3:29 pm Temat postu:
Tak jak słyszalam o takim slubie...panna Mloda normalnie mowila słowa przysiegi,a Pan Mlody nie,poniewaz była "ateistą"...Takze na pewno jest to mozliwe... _________________
Dołączył: 31 Maj 2007 Posty: 26019 Pomocy: 23 Skąd: Chorzów Data ślubu: 23 czerwca 2007 Wiek: 33
Wysłany: Pon Paź 20, 2008 5:01 pm Temat postu:
Prawo kanoniczne jak najbardziej przewiduje taka formę. Wtedy dla strony wierzącej to malzenstwo jest sakramentem, a dla strony niewierzacej nim nie jest (dla strony niewierzacej nie moze byc to sakrament, bo ona sakramentow nie uznaje). _________________
Dołączył: 18 Gru 2007 Posty: 6038 Pomocy: 18 Skąd: Czerwionka-Leszczyny Data ślubu: 28.04.2009 i 25.07.2009 Wiek: 29
Wysłany: Pon Paź 20, 2008 6:32 pm Temat postu:
No niby tak, ale zastanawia mnie jedna rzecz... Jeśli sakrament jest jakąś tajemnicą Bożą. Przez sakrament działa Bóg, to wiara ludzka nie jest w stanie tego zmienić... Tak jak chrzest dziecka jest ważny mimo iż dziecko nie wierzy, nie jest na tyle świadome. Tak jak komunia przyjęta nawet w sposób świętokradzki nadal jest Ciałem i Krwią Chrystusa. To skoro w Kościele Katolickim małżeństwo jest sakramentem to jest ono nim również dla osoby niewierzącej... I tu powstaje paradoks, bo przecież osoba taka nie może przyjmować sakramentów...
Tak sobie głośno myślę i nie wiem, czy dojdę do konkretnych wniosków
I chyba to moje filozofowanie powinnam przenieść do odpowiedniego tematu Ale jedno mnie interesuje - jaka jest definicja sakramentu w Kościele Katolickim? _________________ Kochamy Cię, Bogusiu!
Nigdy nie wierz tym, którzy mówią, że osiągnąłeś już wszystko, że nie warto iść dalej.
Granice są tam, gdzie sam je sobie wyznaczysz.
IMPOSSIBLE IS NOTHING!!
Dołączył: 18 Gru 2007 Posty: 6038 Pomocy: 18 Skąd: Czerwionka-Leszczyny Data ślubu: 28.04.2009 i 25.07.2009 Wiek: 29
Wysłany: Pon Paź 20, 2008 7:24 pm Temat postu:
Dzięki Madzialena... Stara dobra wikipedia
Ale jest jedna nieścisłość w akapicie o protestanckim rozumieniu sakramentu.Chodzi właśnie o ostatnie zdanie.
"W Kościele ewangelickim, odmiennie niż w katolicyzmie, wyznaje się, że działanie sakramentu opiera się na wierze przyjmującego, gdyż sakramenty nie działają ex opere operato (same w sobie)."
Dla konkretnego wyjaśnienia: O ile dobrze wiem, sakramenty są ważne same w sobie, bo to jest Boże działanie, którego ludzka wiara nie ogranicza. Chrzest jest ważny i bez wiary, ale zbawienny jedynie w połączeniu z wiarą. Czyli, że sam chrzest nie daje dostępu do nieba, ale jest ważny. Tak samo komunia. Przyjęcie jej bez wiary (świętokradzko) nie ma wpływu na ważność. To nadal jest prawdziwe Ciało i Krew Chrystusa. Ma to swoje konsekwencje. Przyjmując Ciało i Krew Chrystusa w wiarą posilamy się duchowym pokarmem. Natomiast przyjmując komunię bez wiary jesteśmy winni Ciała i Krwi Chrystusa (Biblia o tym wyraźnie mówi w 1. Liście do Koryntian). Więc z tym nie ma żartów. Czyli generalnie wiara jest potrzebna do skuteczności sakramentu ale nie do jego ważności.
Mówię o Kościele Ewangelickim. Domyslam się, że w Kościołach Ewangelikalnych (np. baptyści, zielonoświątkowcy) jest inaczej. Już samo to, że chrzest dzieci uznają za nieważny, bo udzielany bez wiary. Ale ta nauka kłóci się z biblijną. _________________ Kochamy Cię, Bogusiu!
Nigdy nie wierz tym, którzy mówią, że osiągnąłeś już wszystko, że nie warto iść dalej.
Granice są tam, gdzie sam je sobie wyznaczysz.
IMPOSSIBLE IS NOTHING!!
Dołączył: 12 Lis 2007 Posty: 8004 Pomocy: 9 Skąd: :) Data ślubu: 7 czerwiec 2008 rok :-) Wiek: 28
Wysłany: Wto Paź 21, 2008 3:15 pm Temat postu:
Chrzest jako sakrament rządzi sie innymi "prawami"...I ma też być "początkiem" innych Sakramentów,dlatego w Kosciele katolickim przyjmowany jest najczesciej w wieku dzieciecym...A co do innych Sakramentów...
"Warunki do ważnego i godnego przyjęcia Sakramentów św.
Żeby Sakrament ważnie i godnie przyjąć, konieczna jest przede wszystkim szczera chęć, zamiar przyjęcia danego Sakramentu, gdyż Kościół nie narzuca nikomu swych dobrodziejstw i ten tylko może być zbawiony, który ma wolę ku temu i w rzeczywistości pragnie uczynić wszystko, co do zbawienia jest koniecznie potrzebne.
Tylko dzieci i umysłowo chorzy lub nierozwinięci, a więc niezdolni do wzbudzenia w sobie odpowiednich uczuć i postanowień, mogą bez tej wyraźnej chęci czy zamiaru przystąpić do Sakramentów św. Chrzest, który daje prawo do korzystania ze skarbnicy łask, warunkiem jest niezbędnym do ważnego przyjęcia wszystkich innych Sakramentów.'
Takze jesli ktoś jest niewierzący i nie pragnie złożyć przysiegi małżenskiej jako "elementu" Sakramentu Małżeńtwa to wiadomo,że nie przyjmuje tego Sakramentu,bo nie ma szczerych chęci przyjecia Go...To jest raczej zrozumiałe...prawda? _________________
Dołączył: 18 Gru 2007 Posty: 6038 Pomocy: 18 Skąd: Czerwionka-Leszczyny Data ślubu: 28.04.2009 i 25.07.2009 Wiek: 29
Wysłany: Wto Paź 21, 2008 3:25 pm Temat postu:
a dla mnie trochę zbyt zawiłe: dobrodziejstw, wzbudzenia w sobie, korzystania ze Skarbnicy Łask, "elementu" Sakramentu Małżeństwa... jakby to nie szło jakimś prostym językiem a nie takim... poetyckim. _________________ Kochamy Cię, Bogusiu!
Dołączył: 12 Lis 2007 Posty: 8004 Pomocy: 9 Skąd: :) Data ślubu: 7 czerwiec 2008 rok :-) Wiek: 28
Wysłany: Wto Paź 21, 2008 3:29 pm Temat postu:
Wiesz LuterAnka...ja teologiem nie jestem...to co zacytowałam to zacytowałam jako myśli ludzi Kościoła o problemie który poruszyliśmy....Reszta to jest to,co ja nauczyłam się o swojej wierze,o Bogu,własnie o Sakramentach itd....Prościej nie potrafie A po drugie jakby nie patrzył Społeczna Nauka Koscioła dość blisko zakorzeniona jest w filozofii... _________________
Dołączył: 18 Gru 2007 Posty: 6038 Pomocy: 18 Skąd: Czerwionka-Leszczyny Data ślubu: 28.04.2009 i 25.07.2009 Wiek: 29
Wysłany: Wto Paź 21, 2008 3:35 pm Temat postu:
zgadza się i ja filozofię bardzo lubię, ale nie wszyscy wierni mają zacięcie filozoficzne i nie rzadko zdarza się, że nie rozumieją nauki Kościoła, bo przedstawiona im jest w skomplikowanych słowach _________________ Kochamy Cię, Bogusiu!
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony 1, 2, 3Następny
Strona 1 z 3
Możesz czytać tematy Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach