Violeta - faktycznie sporo tego jedzonka.. Napewno goscie nie beda glodni i jeszcze beda mogli poprzebierac w daniach Ja sie boje ze niczego nie zdaze sprobowac taka bede przejeta Z reszta, nie chce zeby mi brzuch wyskoczyl, a taki juz jest podstepny - zjem jedno danie i plum..piłka z przodu Wiec niech oczy naciesze + jak cos zostanie, bede kosztowac the day after ;P _________________ http://www.emenemsy.blogmamy.pl Róż jest jak trzydniówka - tego się nie leczy; trzeba przez to przejść
Dołączył: 23 Sty 2009 Posty: 247 Pomocy: 1 Skąd: Warszawa Data ślubu: 4 lipca 2009 Wiek: 33
Wysłany: Sob Paź 24, 2009 1:13 pm Temat postu:
Liziii no to masz jak w banku, że się na własnym weselu nie najesz:); Mnie się udało zjeść rosół i troszkę drugiego, a potem to chyba tylko kawałek sękacza. Nawet tortu nie spróbowałam. W ogóle nie byłam głodna, a dodatkowo czasu nie było. _________________
Dołączył: 01 Mar 2009 Posty: 2143 Pomocy: 3 Skąd: Kraków NH/Woking UK Data ślubu: 24 kwietnia 2010 Wiek: 23
Wysłany: Sro Paź 28, 2009 8:51 am Temat postu:
My mamy zimna płytę do wyboru z kilkunastu rodzajów mięs typu schab ze śliwką, pieczeń z indyka itp a oprócz tego ja chce troszeczkę klimatycznych akcentów dorzucić : regionalne górskie sery, wiejską kiełbasę, smalec ze skwarkami - wiem że świetnie się bawi a przede wszystkim pije kiedy na stołach są takie 'proste' jedzenia. Poza tym jestem wielką wielbicielką regionalnej kuchni z Podhala _________________ http://forum.wyjdzzamnie.pl/24042010-nasz-dzien-lithra-i-mateusz-vt5553.html
galeria ślubna
`nasze życia wirują jak kule w bębnie totolotka`
Zgodzę się, że nieraz proste posiłki są dobre.
Byliśmy na jednym weselu gdzie podawali same dziwne przystawki, nic swojskiego, nic zwyczajnego, same dziwadła i to niekoniecznie smaczne, bo wszystkie były w jeden gust, a jak komuś to nie smakowało (np. mi i narzeczonemu) to niestety przez całą zimną płytę pozostawał głodny, aż w końcu uraczyli nas krokietem po północy.
Gdyby nie ten krokiet to do domu wrócimy głodni. _________________ "Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany
poglądów, bez podawania przyczyny."
Ja lubie nowosci, ale co za duzo to nie zdrowo.. Przeciez nie bede cale wesele jadla i probowala wszystkich potraw Z reszta niektorzy nie tkną czegos czego nie znają lub co zle im brzmi - np jakies owoce morza, wymysły kuchni włoskiej czy francuskiej etc.. Tez jestem za roznorodnoscia, ale kiszony, kielbaska musza byc _________________ http://www.emenemsy.blogmamy.pl Róż jest jak trzydniówka - tego się nie leczy; trzeba przez to przejść
Dołączył: 01 Mar 2009 Posty: 2143 Pomocy: 3 Skąd: Kraków NH/Woking UK Data ślubu: 24 kwietnia 2010 Wiek: 23
Wysłany: Czw Paź 29, 2009 11:16 am Temat postu:
Na Podhalu jest taki świetny patent: korbacze. Są to nitki sera a'la oscypek, wędzone lub nie. Super się to zagryza i jest przepyszne! Na moje wesele zamawiamy 10 kg tych specjałów _________________ http://forum.wyjdzzamnie.pl/24042010-nasz-dzien-lithra-i-mateusz-vt5553.html
galeria ślubna
`nasze życia wirują jak kule w bębnie totolotka`
o mamusiu ja to uwielbiam!!!!
u nas będzie podejrzewam sporo serów bo większość rodziny za mną i Kotem na czele jest serożerna
ale korbacze nie wiem czy przejdą.. a szkoda _________________
manga26 napisał:
Fajne związki nie polegaja na braku kłótni tylko na umięjetnosci gadania ze soba
Na Podhalu jest taki świetny patent: korbacze. Są to nitki sera a'la oscypek, wędzone lub nie. Super się to zagryza i jest przepyszne! Na moje wesele zamawiamy 10 kg tych specjałów
Poznalam te serki wlasnie na jakims weselu - mama pracowala i dostala na wyjsciu od mlodej pary Przepychota, bo tamte byly przepyszne, takie prawdziwe w smaku.. Kupilam kiedys w sklepie cos co wygladalo tak samo, ale smak papierowy
Moze i my dorzucimy na stol wiejski takie korbacze.. _________________ http://www.emenemsy.blogmamy.pl Róż jest jak trzydniówka - tego się nie leczy; trzeba przez to przejść
Dołączył: 01 Mar 2009 Posty: 2143 Pomocy: 3 Skąd: Kraków NH/Woking UK Data ślubu: 24 kwietnia 2010 Wiek: 23
Wysłany: Pią Paź 30, 2009 10:38 am Temat postu:
Zawsze lepszy handmade niż tasmówka:) Zresztą teraz w sklepach nic nie ma smaku ;/
Oprócz korbaczy chciałabym jeszcze oscypki w plasterkach (dziadkowie M. robią genialne) i prawdziwą wiejską kiełbasę z chrzanem. _________________ http://forum.wyjdzzamnie.pl/24042010-nasz-dzien-lithra-i-mateusz-vt5553.html
galeria ślubna
`nasze życia wirują jak kule w bębnie totolotka`
Zawsze lepszy handmade niż tasmówka:) Zresztą teraz w sklepach nic nie ma smaku ;/
Oprócz korbaczy chciałabym jeszcze oscypki w plasterkach (dziadkowie M. robią genialne) i prawdziwą wiejską kiełbasę z chrzanem.
serio ciekawy i wyjątkowy pomysł. takie rzeczy potem są tymi niezapomniabnymi detalami o których paięta sie przez lata;] _________________ czekolada
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony Poprzedni1, 2, 3, 4
Strona 4 z 4
Możesz czytać tematy Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach