M. ze swoją mamą wybierał pierścionek dla mnie a moja mama dowiedziała się chwilę po... smsem _________________ "Miłość jest ślepa, a małżeństwo najlepszym okulistą."
to było dośc naturalne, coś w stylu:
"aa mamo, zaręczyliśmy się, jestem taka szczęśliwa ", a TŻ od pewnego czasu "przygotowywał" do tego swoich rodziców, nawet radził się, który pierścionek wybrac:)
A my zaręczyliśmy się na wspólnych wakacjach. Tylko we dwoje i bardzo bardzo romantycznie.. jak to wspominam to aż łezka się kręci.. ) _________________
Skąd: Zduńska Wola Data ślubu: 30.10.2010 / 20.08.2011 Wiek: 24
Wysłany: Wto Kwi 13, 2010 9:17 pm Temat postu:
My zaręczyliśmy się akurat w Chorwacji na wakacjach
Mojej mamie powiedziałam zaraz po powrocie do domu (ucieszyła się), zaraz od niej dowiedziała się moja siostra i też się cieszyła bo lubią mojego R.
Jego rodzina dowiedziała się jakieś 3 dni po jak pojechaliśmy do nich na działke (jak to w czasie wakacji:P) Bardzo się ucieszyli chociaż jego mama się domyślala
Wszyscy byli zadowoleni, tym bardziej ze już długo byliśmy razem więc się spodziewali
teraz słyszę że nie wyobrażają sobie innej w rodzinie
A kolacje zapoznawczą trochę odkładaliśmy bo zaręczyny były w sierpniu 2009, a kolacja odbyła się dopiero na koniec marca 2010. Wszystko dlatego, że tak przelotem rodzice się widzieli i znali, ale kiedyś trzeba bylo to zrobić. Trochę się też denerwowałam i śmiać mi się chciało na samą sytuacje, ale było fajnie i zabawnie siedzieli długo i mieli o czym rozmawiać więc mysle, że jest ok _________________
Skąd: KBC - KR Data ślubu: 04 czerwca 2011 Wiek: 26
Wysłany: Czw Kwi 22, 2010 1:20 pm Temat postu:
mój M. oświadczył mi się w Zakopanem pod Gubałówką Nasi rodzice dowiedzieli się od razu. Moja mama zaniemówiła aż wreszcie wykrztusiła z siebie tylko "pieprzysz!!", i dlatego mój M. nie wiedział czy się cieszy czy nie więc z duszą na ramieniu wracaliśmy do domu. Kupiliśmy po drodze kwiaty dla mojej mamy i wiadomo % dla taty. Było sporo śmiechu bo M. trząsł się strasznie. Wszyscy myśleli, że ze strachu ale później okazało się ze to z powodu 40-stopniowej gorączki Całe zaręczyny, wyprawę do Zakopanego i spotkanie z moimi rodzicami odchorowywał przez tydzień. Ale stwierdził, że było warto _________________
rodzice o naszych zaręczynach dowiedzieli się na dwa sposoby:P
pierwszy raz zupełnie nieoficjalnie powiedzieliśmy, że coś takiego miało miejsce i że zapraszamy ich na uroczystą kolację...
podczas kolacji dowiedzieli się oficjalnie drugi raz... i wtedy były już rozmowy o slubie i .... cudowne słowa mojego Misia...
Dołączył: 05 Maj 2010 Posty: 2916 Pomocy: 3 Skąd: Wrocław Data ślubu: 24.07.2010 r. Wiek: 28
Wysłany: Wto Maj 18, 2010 11:06 am Temat postu:
Ja nie wytrzymałam i jeszcze tego samego wieczoru, kiedy się zaręczyliśmy zadzwoniłam do mamy i jej powiedziałam o wszystkim (rodzice mieszkają w innym mieście), a M. chciał,żebyśmy jego rodzicom powiedzieli w święta, ale powiedział bratu a brat powiedział rodzicom i i tak dowiedzieli się wcześniej _________________
u nas było całkiem normalnie, M oświadczył mi się w korytarzu u siebie, więc za chwilę wiedzieli już wszyscy u Niego a potem pojechaliśmy do mnie, po drodze wjechaliśmy do sklepu, kupiliśmy kucha, kwiatki dla mamy i pół litra dla Taty. Nie było proszenia o moją rękę bo nie mieli nic do gadania, już bym sobie nie dała odebrać pierścionka powiadomiliśmy najpierw moją mamę, akurat siedziała przy komputerze i nawet nie wstała a potem zadzwoniłam po Tatę bo akurat był na grzybach, i jak mu powiedzieliśmy że się zaręczyliśmy to powiedziała bardzo brzydko, złapał się za głowę i usiadł, bo myślał, że jestem w ciąży ale jak już mu wyjaśniłam że nie, to było ok wtedy zrobiliśmy kawkę, pokroiłam kucha, i wtedy do mamy dotarło oni uważali od początku że to za wcześnie na ślub, ale cieszyli się że ja się cieszę i że padło na Mariusza bo go lubią bardzo _________________
Możesz czytać tematy Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach