Dołączył: 14 Sie 2008 Posty: 10473 Pomocy: 19 Skąd: Zduńska Wola Data ślubu: 05.06.2010 Wiek: 26
Wysłany: Pią Mar 12, 2010 7:57 am Temat postu:
No własnie. A oni czekają, aż im przyniosą dodatkowe krzesła i talerze, a reszta gości myśłi: "Jak oni organizowali to wesele, że miejsc zabrakło?"
Ludziom niekiedy brakuje wyobraźni. _________________ Mistrzyni w "Kocham Cię Misiu"
a my zapraszamy z dziecmi jednak rodzice sie uparli no ale coz placa od osoby to niech maja mama stwierdzila. ze na weselu musza byc dzieci poza tym i tak pewnie wiekszosc dzieci nie wezmie, a jak juz wezma to wiadomo w prezencie dadza wiecej przynajmniej tak zawsze bylo _________________
No właśnie bardzo często bywa tak, że goście i tak dają w prezencie od pary i wcale nie liczą tego że za ich dzieci też trzeba było zapłacić. U mojego brata to niektórzy goście nawet za swoje nastoletnie córki nie umieli coś dorzucić tylko dawali tak jakby byli we dwoje.
Nie twierdzę że to jest najważniejsze żeby dostać jak najwięcej kasy, ale niektórzy nie mają niestety wyobraźni... _________________
No właśnie bardzo często bywa tak, że goście i tak dają w prezencie od pary i wcale nie liczą tego że za ich dzieci też trzeba było zapłacić. U mojego brata to niektórzy goście nawet za swoje nastoletnie córki nie umieli coś dorzucić tylko dawali tak jakby byli we dwoje.
Nie twierdzę że to jest najważniejsze żeby dostać jak najwięcej kasy, ale niektórzy nie mają niestety wyobraźni...
hmmm u nas raczej wszyscy daja tez za dzieci _________________
a ja szczerze mówiąc nie zastanawiałam się nigdy nad tym już od dawna nie jestem proszona z rodzicami więc nie wiem jak to wygląda. Gdyby nie wy to w ogóle nie zwrócilabym na to uwagi a teraz będzie mnie ciekawiło _________________
a ja szczerze mówiąc nie zastanawiałam się nigdy nad tym już od dawna nie jestem proszona z rodzicami więc nie wiem jak to wygląda. Gdyby nie wy to w ogóle nie zwrócilabym na to uwagi a teraz będzie mnie ciekawiło
a widzisz moi rodzice mowili, ze zawsze oczywiscie placili za nas ( za mnie i siostre jak bylysmy male ) i nie wyobrazaja sobie3 inaczej to oni nas namowili na dzieci na weselu _________________
ja w ogóle nie wyobrażam sobie że miałabym zapraszać rodziny bez dzieci. Dla mnie to najgorszy z możliwych sposób oszczędzania...ale w mojej rodzinie to jest normalne, raz tylko nam się zdarzyło wesele bez dzieci i większość zaproszonych gości była delikatnie mówiąc oburzona _________________
Dołączył: 04 Sty 2009 Posty: 30961 Pomocy: 89 Skąd: BYDGOSZCZ/ZIELONA GORA Data ślubu: 9.03.2010 /25.09.2010 Wiek: 27
Wysłany: Wto Mar 16, 2010 5:35 pm Temat postu:
ale ja nie uwazam, ze zaproszenie bez dzieci to jakas forma oszczędzania
uwazam po prostu, ze wesele jest przyjeciem dla osób doroslych i dzieci programowo nie uczestniczą w takowych ...
U nas robimy wyjatek dla siostrzenicy Szymona, ale miedzy nimi jest ogromna więź, natomiast moja więź z dziecmi mojego kuzynostwa jest wlasciwie zadna ( niektórych nawet na oczy nie widzialam) _________________
u nas tak się przyjęło że dzieci zawsze na weselach są, przeważnie po prostu rodzice tym młodszym załatwiają około 23 powrót do domu i jakąś nianię lub ciocię
ja mam bardzo dużą rodzinę ale zapraszam tylko tych, z którymi utrzymujemy stały i bardzo dobry kontakt, tzw najbliższa rodzina i tej najbliższej rodziny będzie 100... _________________
Troche inaczej ujmując "dzieci" - to mamy taką sytuacje ze wiele dzieci ciotek i wujow jest ode mnie starszych - ok 30-tki są, wiec zwykle mają juz założone rodziny, jak nie dzieci to chociaz mężów/żony. I u nas w rodzinie zwykło sie prosić wujów/ciotki z dziecmi "wolnymi", tj gdy mają 2 dzieci, w tym jedno mężate/zonate, to zaprasza sie wujostwo z jednym dzieckiem, a jesli ono jest powyzej 18-tki to wtedy osobne zaproszenia dla wujostwa a osobne dla dziecka z os. towarzyszaca.. Dotychczas nie przyszlo mi =do glowy ze to cos dziwnego bo tak zapraszano u nas w rodzinie od lat.. Dopiero dzis mi kuzynka powiedziala ze jej, jako ze od 7 lat jest mezatką (a ma 26lat dopiero) juz praktycznie nikt nie prosi na slub. Jej rodzicow owszem, ale jej nawet na slub, nie mowiac o weselu. i ze dziwnie sie z tym czuje, zwlaszcza ze ona wiekszosc tych ludzi zaprosiła na swoje wesele i oni potwierdzili przybycie..
Co Wy o tym myslicie? Bo jakas rozdarta jestem pomiedzy racjami kuzynki a dotychczasowymi praktykami rodzinnymi.. Gdyby nam przyszlo prosic wszystkich kuzynow i rodzenstwo stryjeczne, cioteczne to ze 140 gosci zrobiłoby sie 200...
Zaznaze ze czesc tych osob mnei nie prosila na wesele nawet z rodzicami, czesc jednak wreczala zaproszenie, nawet osobne, z os. towarzyszaca (z tym ze ja nie jestem typem weselnika i raczej nie bywam na takich imprezach)..
Troche inaczej ujmując "dzieci" - to mamy taką sytuacje ze wiele dzieci ciotek i wujow jest ode mnie starszych - ok 30-tki są, wiec zwykle mają juz założone rodziny, jak nie dzieci to chociaz mężów/żony. I u nas w rodzinie zwykło sie prosić wujów/ciotki z dziecmi "wolnymi", tj gdy mają 2 dzieci, w tym jedno mężate/zonate, to zaprasza sie wujostwo z jednym dzieckiem, a jesli ono jest powyzej 18-tki to wtedy osobne zaproszenia dla wujostwa a osobne dla dziecka z os. towarzyszaca.. Dotychczas nie przyszlo mi =do glowy ze to cos dziwnego bo tak zapraszano u nas w rodzinie od lat.. Dopiero dzis mi kuzynka powiedziala ze jej, jako ze od 7 lat jest mezatką (a ma 26lat dopiero) juz praktycznie nikt nie prosi na slub. Jej rodzicow owszem, ale jej nawet na slub, nie mowiac o weselu. i ze dziwnie sie z tym czuje, zwlaszcza ze ona wiekszosc tych ludzi zaprosiła na swoje wesele i oni potwierdzili przybycie..
Co Wy o tym myslicie? Bo jakas rozdarta jestem pomiedzy racjami kuzynki a dotychczasowymi praktykami rodzinnymi.. Gdyby nam przyszlo prosic wszystkich kuzynow i rodzenstwo stryjeczne, cioteczne to ze 140 gosci zrobiłoby sie 200...
Zaznaze ze czesc tych osob mnei nie prosila na wesele nawet z rodzicami, czesc jednak wreczala zaproszenie, nawet osobne, z os. towarzyszaca (z tym ze ja nie jestem typem weselnika i raczej nie bywam na takich imprezach)..
Lizii u nas jest tak samo, że zamężnych/żonatych kuzynów się nie zaprasza. Ja zapraszam tylko tych, z którymi się przyjaźnię, mieszkają po sąsiedzkui są dla mnie jak rodzeństwo... reszty nie bo też wyszłoby mi ponad 200osób nie wiem jak jest z Twoją kuzynką ale u mnie nikt się nie dziwi że go zapraszają i nie ma o to pretensji... _________________
No to właśnie u mnie jest taka sytuacja. Mój ojciec jest najmłodszy z 6 rodzeństwa. Jego bracia mają po 3,4 lub 5 dzieci. Wszyscy z nich mają swoje dzieci też w niemałych ilościach. Gdybym miała całą tą ferajnę zapraszać to 200 osób murowane. Gdybym zaprosiła tylko rodzeństwo ojca byliby tylko starzy wujkowie i ciotki. Tak więc proszę też ich dzieci czyli moje kuzynostwo, wszystkich bez wyjątku. Ale nie proszę już ich dzieci właśnie, które wiekowo rozciągają się od 1roku do 20 lat. Taka jest u nas tradycja od kilku lat i mam zamiar ją kontynuować. _________________
Agusia - mnie tez nie dziwi ze zonatego kuzyna czy kuznki mezatki sie nie prosi i wiem ze niebawem ja bede wykluczona z grona zapraszanych (i cale szczescie bo głupio mi wciaz odmawiac ale co poradze ze wesela lubie srednio a M nie tanczy i gdybysmy szli to wynudzilabym sie jak mops).
U nas (oprócz rodziców i rodzeństwa;))zapraszamy ciocie i wujków, czyli rodzeństwo naszych rodziców. Naszych kuzynów ( którzy już mają swoje rodziny), z dziećmi. Ale ich dzieci to pięcioro w wieku 4-12 lat, trójka do roczku, więc to ich rodzice zdecydują które zabrać na wesele. Z tego wynika że nasze rodziny nie są jeszcze takie wielki, razem to 56 osób z obu rodzin plus i 22 najbliższych przyjaciół (już z osobami towarzyszącymi) i mamy wesele na 78 osób Nie jest tak żle _________________
Możesz czytać tematy Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach