mi się wydaje, że jeśli ktoś wynajmuje to po prostu nie ma wyjścia i w tym momencie jest najlepszym rozwiązaniem. Nikt specjalnie nie pchałby się do wynajmowania, gdyby nie musiał. Co to za przyjemność ładować w mieszkanie, które nigdy nie będzie Twoje... _________________
Dołączył: 13 Sty 2009 Posty: 8276 Pomocy: 17 Skąd: z Warmii Data ślubu: 21.08.2010 Wiek: 25
Wysłany: Pon Wrz 28, 2009 9:56 am Temat postu:
My chcemy wynająć kawalerkę P. po przeprowadzce do mnie i ostatnio orientowałam się w cenach, to za umeblowaną kawalerkę tu gdzie nasza się znajduje to przynajmniej 400 zł dla nas na czysto. Całkiem niezła suma, a ktoś dbałby o mieszkanie.
Ostatnio nasi przyjaciele rzucili również hasło, że oni może by w niej zamieszkali (przynajmniej nie martwilibyśmy się o to jak wyglądałoby mieszkanie po ich urzędowaniu), ale nie jesteśmy bardzo za tym, bo na przyjaciołach głupio by było zarabiać, a nam takie dodatkowe pieniążki bardzo by się przydały a i nie wiadomo kiedy rodzice P. chcieli by wrócić do mieszkania. Zapis w umowie najmu o miesięcznym okresie wypowiedzenia dla nich to za mało, bo nie bardzo mieliby gdzie się przeprowadzić. Teraz mieszkają z rodzicami przyjaciółki. _________________ Z nadzieją, w przyszłość...
Dołączył: 01 Mar 2009 Posty: 2143 Pomocy: 3 Skąd: Kraków NH/Woking UK Data ślubu: 24 kwietnia 2010 Wiek: 23
Wysłany: Pon Wrz 28, 2009 9:58 am Temat postu:
Kredyty są też niebezpieczne - różne są wypadki losowe czasem tracimy wszystko w ciągu chwili. Najlepiej po prostu wygrać w totka i zamieszkać na Majorce. _________________ http://forum.wyjdzzamnie.pl/24042010-nasz-dzien-lithra-i-mateusz-vt5553.html
galeria ślubna
`nasze życia wirują jak kule w bębnie totolotka`
któraś z was wygrała?? moja mama gra i gra i za to, co juz w to władowała, miałaby połowę mieszkania
Cytat:
nie jesteśmy bardzo za tym, bo na przyjaciołach głupio by było zarabiać
w sumie... na ogół po przyjacielsku bierze się taniej my szwagrowi mamy płacić 100zł za wynajem (plus oczywiscie czynsz i media), to i tak mało. ale tez dopłącaliśmy do remontu z kolejny nasz przyjaciel, który podnajmnie nam mieszkanie w tbs-ach, gdy sam się przerowadzi do domku, który jest teraz budowany, niczego w zamian nie żadą. ale to nie jest jego w sensie JEGO mieszkanie. _________________
Dołączył: 30 Sty 2009 Posty: 197 Pomocy: 1 Skąd: Jelenia Góra Data ślubu: 2009-07-25 Wiek: 27
Wysłany: Sro Wrz 30, 2009 7:34 am Temat postu:
My jak na razie mieszkamy u teściów i jestem średnio z tego zadowolona:(wyremontowaliśmy sobie pokój i ogólnie jest duży dom wiec niby fajnie ale ...jednak nie czuje się tam swobodnie...ja pracuje a moja teściowa siedzi w domu i np. gotuje obiady, które my tez z mężem jemy bo jak ona twierdzi po co ja mam gotować jak ona może...a ja przecież nie mam kiedy itp. itd. więc nie mam większego pola do popisu:( mieszkamy u teściów bo chcemy się budować i szkoda nam kasy na wynajmowanie mieszkania:( jednak teraz 2 miesiące po ślubie coraz częściej zastanawiam się czy jednak sobie czegoś nie wynająć... _________________
Dołączył: 05 Maj 2009 Posty: 12473 Pomocy: 9 Skąd: Radzymin/Warszawa Data ślubu: 30.05.2009 Wiek: 30
Wysłany: Sro Wrz 30, 2009 8:34 pm Temat postu:
Lithra napisał:
Kredyty są też niebezpieczne - różne są wypadki losowe czasem tracimy wszystko w ciągu chwili.
zgadzam się ale z drugiej strony kto nie ryzykuje nic nie ma, a np. my oprócz wzięcia kredytu mieliśmy do wyboru albo mieszkanie z rodzicami albo wynajem dopóki ja nie odziedziczę mieszkania po rodzicach , a to może jeszcze potrwać, i oby trwało jak najdłużej a wynajem tyle lat zupełnie mi się nie uśmiecha _________________
hmm no ja zaraz po ślubie będę mieszkać z moim M u jego rodziców, ale już w przyszłym miesiącu zaczynamy budowę domu... mamy nadzieję tak w rok-góra dwa lata się przeprowadzić. Nie ma to jak na swoim chociaż i tak będziemy w sąsiedztwie teściów ale absolutnie mi to nie przeszkadza bo teściów mam super _________________
nawet jak ma się super teściów. Brat mojego M też przez rok mieszkała ze swoją żoną u moich teściów i chociaż nikt się do nich nie wtrącał - teściowa po dwóch miesiącach grzecznie zapytała synowej czy może do niej wpaść na kawę - to teraz po przeprowadzce po prostu pięknieje w oczach
kobieta ogólnie chyba ma jakoś w genach wpisane chęć do powadzenia domu po swojemu _________________
A ja podchodzę do tego tak - jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Pewnie, że wolałabym mieszkać tylko z mężem, ale jeśli nie chce się wynajmować, a kredyt jest dla kogoś przerażający - pozostaje mieszkanie z rodzicami. W Naszym wypadku tylko z jednym rodzicem (bo drugi zmarł), który bardziej przypomina współlokatora niż zasadniczego rodzica Dużo luzu, bez wtrącania się, duża swoboda. Docelowo - sprzedaż mieszkania babci (niech sobie żyje, nie myślcie że odliczamy jej dni do odejścia z tego świata) i kupno domu. Póki co mamy gdzie mieszkać i to jest ważne. _________________
Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.
u mnie jest dopiero wesoło ....
po ślubie będziemy mieszkać z rodzicami mojego A. z czasem (w sumie jakby się uparł) to w niecałe 2/3 msc możemy mieć u nich osobne wejście, kuchnie, łazienkę ale trzeba by było zr remont... jako że A. jest najmłodszy , jego rodzice mają plan abyśmy tam zostali na stałe ... i ewentualnie z czasem zr dodatkowe całe piętro (kosz ok. 60tyś z wszystkim) ALE nam si,e to WCALE ALE TO WCALE nie widzi... tym bardziej, że jego rodzice są jacy są ... tzn. nie są źli, powiedziałabym że są do zniesienia:) ale razem - DRAMAT ... kłócą się, jakieś krzywe jazdy itd u mnie w domu nikt na nikogo nie krzyczał że już o gorszych spr nie powiem ... oni zachowują sie tak tylko wtedy jak nikogo oczywiście nie ma ale dla mnie to jest okropne ... (tzn żeby nie było- tam nie ma żadnej patologii itd ), ale to nic ... u mnie też możemy mieszkać ... ALE teraz jest ciekawie: moj A. chce otworzyć u mnie prywatną przychodnie rech. a ja mam prace u niego w mieście i co teraz? ... ot wałek ...
poza tym my oboje cały czas liczymy na to że jednak gdzieś kiedyś uda się nam wyjechać, być może na stałe ... więc też bez sensu teraz się budować/ remontować bo sami nie wiemy gdzie zagrzejemy miejsce a wtedy praktycznie kasę wyrzucimy w błoto ... wynajmowanie mieszkania? w naszym wypadku wogóle nie ma o tym mowy ... razem zarabiamy może z 2300 tyś...z czego ok 1,300 zł msc idzie na studia a gdzie koszty utrzymania? więc DUPA:)
pewnie po ślubie wprowadzimy się do teściów ale na jak długo nie wiem jak mam nadzieje że nie będzie aż tak źle a wyjazd przyjdzie z dnia na dzień _________________
ale jak każda z Was mówi - nie ma jak na swoim:)
człowiek za przeproszeniem może z gołą dupą latać i nikomu nic do tego:)
wszytko Twoje, sama o wszystkim decydujesz, wiesz że nikt się do niczego nie wtrąci - miodzio ... ale na taki luksus niestety pozwolić mogą sobie tylko nie liczni _________________
Możesz czytać tematy Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach