mój M twierdzi że jestem największą beksą na świecie... wczoraj np popłakałam się przy wybieraniu projektu naszego przyszłego domu
a dziś czytając Wasze wzruszenia ryczę jak bóbr wiem że będzie ciężko na podziękowaniu dla rodziców zwłaszcza że mój M. też przy tym bardzo się wzrusza ale ogólnie to mam nadzieję że będę tak szczęśliwa że to już że nawet nie przyjdzie mi do głowy płakać.... _________________
hehe dlatego musimy często uzupełniać płyny tylko muszę uważać żeby nie upić się na smutno bo tak też już mi się zdarzyło moi znajomi z liceum przez dwa lata się ze mnie nabijali po takiej imprezie... _________________
Dołączył: 14 Kwi 2008 Posty: 20820 Pomocy: 64 Skąd: Radom Data ślubu: 10.10.2009 Wiek: 30
Wysłany: Pon Mar 08, 2010 8:37 am Temat postu:
mnie się zdarzało w liceum - nieszczęśliwie się wtedy zakochałam i po dwóch piwach potrafiłam do niego wydzwaniać albo słać smsy z wyznaniami a mój małż już dwa razy płakał jak się spił. Pierwszy raz na jakiejś imprezie jak zaczynaliśmy się spotykać; poszedł w jakiś kąt a jak usiadłam obok niego i spytałam co się dzieje to zaczął gadać że na mnie nie zasłużył, powinnam sobie znaleźć lepszego etc. Drugi raz po ostatnich świętach już w domu stanął przy oknie i widziałam że łzy mu płyną po policzkach. Wygoniłam go wtedy do łazienki i usnął na podłodze więc się nie dowiedziałam o co tym razem chodziło _________________
ja po alkoholu mam hippisowskie poglądy- płkakałam że nie wolno śmiać się z P. - taki nasz dziwny kolega i że wszystkich trzeba kochać...
różne inne rzeczy jeszcze wtedy wygadywałam ale aż wstyd się przyznać _________________
Ja placze nad filmami,ksiazkami itd.Myslalam,ze na wlasnym slubie bede ryczec jak bobr i nie wydukam w spazmach przysiegi.A tu niespodzianka-nie plakalam.A najbardziej miekko zrobilo mi sie jak przyjelam po czterech latach po slubie cywilnym po raz pierwszy komunie sw. _________________
Wzruszyłam się na błogosławieństwie rodziców. I ikiedy mój mąż na środku Kościoła składał mi życzenia. A podczas samej przysięgi byłam nie tyle wzruszona, co szczęśliwa
błogosławieństwo jakoś przeżyłam, choć mamy płakały i ciężko było ale się powstrzymałam.... ale za to w kościele aż mój tata przytrzymał mnie chwilkę, zanim weszliśmy bo widząc swego prawie męża stojącego przy ołtarzu i czekającego na mnie, rozpłakałam się jak małe dziecko
później łezka poleciała jak zobaczyłam swoich znajomych i w ogóle wszystkich gości uśmiechających się do nas _________________ ***
I belong to you
And you
You belong to me too
You make my life complete
You make me feel so sweet
Ja to zawsze na czyiś slubach płacze jak bobr. A najgorzej to w kościele jak tak stoją i mówią przysięge. Na swoim to chyba sie napije żeby nie ryczeć. _________________
Dołączył: 14 Sie 2008 Posty: 11032 Pomocy: 19 Skąd: Zduńska Wola Data ślubu: 05.06.2010 Wiek: 26
Wysłany: Pią Cze 11, 2010 6:02 pm Temat postu:
Ja miałam 2 momenty kiedy łzy mi nadeszly do oczu
1 - jak zobaczyłam Dominika, jak dziewczyny go przyprowadziły.. Normalnie jakoś tak łzy same nadeszły
2 - jak mamie załamał się głos podczas błogosławieństwa.
Myślałam że w kościele, podczas przysiegi też się popłaczę, bo ja też jestem ten typ co przy każdym ślubie ryczy, ale an swoim byłam tak szczęśliwa i zrelaksowana, że o łzach nie było mowy _________________ Mistrzyni w "Kocham Cię Misiu"
Możesz czytać tematy Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach