Dołączył: 04 Sty 2009 Posty: 30957 Pomocy: 89 Skąd: BYDGOSZCZ/ZIELONA GORA Data ślubu: 9.03.2010 /25.09.2010 Wiek: 27
Wysłany: Sro Sty 13, 2010 8:54 pm Temat postu:
Violeta napisał:
A ja mam jakieś dziwne skojarzenia z tymi kwiatkami na ręke. Wydaje mi się strasznie dziecinne. Jak Ola z przedszkola Jak byłam mała to robiłam sobie takie wianki z kwiatków na rękę i głowę (głównie z mlecza ) i tak jakoś mi się to kojarzy lipnie
jak dla mnie to słodkie skojarzenie _________________
Skąd: Opolskie - Nysa/ Śląskie Data ślubu: 8.05.2010 Wiek: 28
Wysłany: Wto Lut 23, 2010 7:02 am Temat postu:
Hejka dziewczyny, my przypinamy gościom kotyliony, wszyscy będą je mieli takie same oprócz świadków i rodziców, im chcemy przypiąć inne bardziej ozdobne kotyliony, zastanawiam się tylko czy na przykład ojcom dać inne kotyliony niż naszym mamom? I czy świadek i świadkowa mają mieć inne kotyliony czy mogą mieć takie same? _________________
u nas też będą kotyliony. ja sobie nie wyobrażam, że by ich nie było. na wszystkich weselach, na których byłam były i teraz mam wielkiego miśka ponabijanego tymi pamiątkami
nie wyobrażam sobie bez kotylionów. czasem jak przyjechaliśmy później (u nas przypina się gościom zaraz jak przyjdą) to rozglądaliśmy się za 1-szą drużką bo czuliśmy się "nieubrani"
malamii u nas daje się jednakowe rodzicom (w w zdecydowanych brawach, ciemniejsze) i drużbom też jednakowe (jasne)
jeżeli chcesz różne dla kobiet i mężczyzn to może pomyśl o kotylionach w jednakowych kształcie ale np. dla mam jeden, dwa tony jaśniejsze niż dla ojców podobnie ze świadkami _________________
czekoladka1987 bo ja wsiowa babeczka jestem a tak poważnie, to zależy chyba od regionu. u nas brak kotylionów zostałby przez wszystkich potraktowany jako "oszczędzanie na gościach" i nietakt. tak głęboko są zakorzenione w tradycji weselnej _________________
czekoladka1987 bo ja wsiowa babeczka jestem a tak poważnie, to zależy chyba od regionu. u nas brak kotylionów zostałby przez wszystkich potraktowany jako "oszczędzanie na gościach" i nietakt. tak głęboko są zakorzenione w tradycji weselnej
nie chcialam nikogo urazic, jesli CIe urazilam to naprawsze przepraszam.
Tylko takie skojazenie mam. Jak bylam mala to pamietam ze przypinali gosciom, ktorzy przyjechali do domu Panny Mlodej i dlatego tak mi sie kojarzy. A u nas nikogo nie bedzie wiec tym bardziej to bez sensu.
u nas będzie właśnie cały ceremoniał, najpierw w domu Pana Młodego, później u mnie... a dopiero później wszyscy goście jadą z nami do kościoła... a przypinanie kotylionów to jego istotna część... Pan Młody wita razem z drużbami w bramie (drzwiach) swoich gości , i oni przypinają wtedy kotyliony... u młodej gości witają sami drużbowie lub z rodzicami i też jest przypinka
w takich drobiazgach widać różnice co region to inne zwyczaje... _________________
Znaczy w okolicach warszawy tez tak jest. Moja kolezanka brala w zeszlym roku slub 40 km od Warszawy i tez tak bylo. Z tym ze kotyliony dala sobie odradzic. Dla mnie w ogole to jest zbedne i u nas tego na szczescie nie bedzie.
Możesz czytać tematy Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach