Dołączył: 12 Lis 2007 Posty: 8005 Pomocy: 9 Skąd: :) Data ślubu: 7 czerwiec 2008 rok :-) Wiek: 28
Wysłany: Sro Sty 27, 2010 6:44 am Temat postu:
Nie wątpie Kochana,pytam bo skoro mial takie plany jak mialas 16 lat i pisalas ze musial czekac to musi byc starszy Gratuluje pewnosci i oby tak dalej _________________
miłośc
ja przeczuwałam od początku, że tak będzie - najpierw to było zakochanie, motyle w brzuchu itd, ale pamiętam, że od pierwszego spaceru, wiedziałam, że jak facet tak trzyma za rękę, to może byc moim męzem. z dnia na dzień się w tym upewniałam i upewniam:)
to jest to coś czego nie można właściwe wytłumaczyć
Kiedy poznałam Andrzeja .. wiedziałam.. skąd nie wiem:) poporstu... wiem , ze ten i żaden inny od kiedy to wiem? od momentu jak wymieniliśmy pierwsze słowa i spojrzenia.. o kontakcie i 'skanowaniu' całego jego nie wspomnę...
mój książę z bajki i wygląd i charakter i cały on - taki jak sobie wymarzyłam mama się śmieje że rósł i dojrzewał (pod względem charakteru) do mojego wyobrażenia o idealnym facecie ,... tylko ona wiedziała jak miał wyglądać mój ideał
przesadnie romantycznie - być może ale tak właśnie jest;) _________________
Ja zrozumiałam, że między nami będzie coś więcej, gdy po kilku dniach zanjomości złapał mnie za rękę, popatrzył w oczy i powiedział : 'chciałbym się z tobą spotykać, zauroczyłem się tobą i się w tobie podkochuję.' Kopara mi opadła, że facet może coś takiego powiedzieć Od tego momentu wiedziałam, że łatwo go nie oddam _________________ PRYWATNE ŚLUBNE ZESTAWIENIE LITEONY GALERIA ŚLUBNA
Skąd: Katowice Data ślubu: 06.08.2011/13.08.2011 Wiek: 24
Wysłany: Czw Cze 24, 2010 8:05 pm Temat postu:
Trudno powiedzieć kiedy poczułam że to ten jedyny. Ponieważ oświadczyny były zaskoczeniem, tak ostatecznie zdałam sobie z tego sprawę w momencie jak Jarek mi wręczyl pierścionek.
Ale wcześniej też bardzo mi zależało na tym, żeby ten związek przetrwał, bo znakomicie się zgadzaliśmy, ufaliśmy sobie i było nam cudownie razem. Nie myślałam o ślubie (bo się nie spodziewałam oświadczyn po roku bycia razem), ale myśl, że ten związek mógłby się kiedyś skończyc napawała mnie lękiem. Więc myślę, że stopniowo przez ten rok coraz bardziej utwierdzałam się z przekonaniu, że Jarek to ten jedyny Dlatego potem nie miałam wątpliwości czy przyjąć oświadczyny - byłam tego pewna jak niczego innego _________________
zaręczyny-niespodzianka: 21.03.2010
Nie potrafię wskazać konkretnej chwili, to postępowało tak stopniowo. Najpierw zwykły znajomy, potem jakieś zainteresowanie, podcody, długie urocze podchody, kokietowanie, krążenie wokół siebie, pierwsze spotkanie dla zamaskowania w gronie przyjaciół pierwszy pocałunek... przerwany przez tatę , który się niepokoił, czemu ja tak długo po schodach wchodzę. Ale czułam, że to jest coś innego, niż do tej pory, niż każdy inny związek, zaden mężczyzna mnie tak nie denerwował, ale tez żaden tak ze mną nie rozmawiał i nowych zreczy przede mną nie odkrywał.
Przyznaję, ze to nie ja pierwsza wysunęłam pomysł ślubu i to nie ja zaczęłam o tym pierwsza myśleć, wzbraniałam się najpierw- bo za młoda, studiuję 2 kierunki i pracować nie będę, a ciężarem być dla niego to nie chcę, itp... Dopiero potem tak naprawdę zaczęłam czuć, że ja już nie mogę być z kimś innym! Potem był problem z zaręczynami, trzeba było odkładać, bo firma M upadała, brak pensji, szukanie nowej pracy, umowa próbna, niepewność co dalej- wszystko to sprawiało, ze musieliśmy czekać. Bo ja wiedziałam, że M ma wobec mnie takie plany, ale nie wiedziałam kiedy to się stanie. Smuciło ,mnie to trochę, bo już nie miałam wątpliwości, że zaden inny mężczyzna... _________________
Ja o tym, ze to ten wiedziałam jeszcze zanim zaczęliśmy ze sobą kręcić
Jak się poznaliśmy ja zawsze mówiłam, że jest takim cudnym przyjacielem, że jak będzie miał w końcu dziewczynę, to będzie najlepszym facetem pod słońcem
No i kilka miesięcy później sama się przekonałam, że tak jest Na początku byłam troszkę nieufna, bo bałam się zniszczyć naszą przyjaźń w razie jakby coś poszło nie tak, ale już po miesiącu byłam pewna, że to ten jedyny! _________________
Fajne macie historię, u nas to tak naturalnie sie potoczyło, jak zamieszkaliśmy razem i zaczęliśmy poznawac nasze rodziny, dotarlismy się, przyszedł czas że zaczęliśmy tęsknie patrzec w stronę znajomych, którzy brali ślub... I tak wyszło
Że to TEN jedyny poczułam po 6 grudnia 2008 roku, kiedy to po 5 latach związku Kamil mi się oświadczył a ja...odmówiłam Zerwaliśmy ze sobą na niecałe 24 godziny, gdzie ze łzami w oczach przybiegłam do Niego prosząc go by jeszcze raz zadał mi to samo pytanie...zadał ale całe 12 miesięcy później I wtedy już wiedziałam jaka ma by odpowiedź _________________
Możesz czytać tematy Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach